5 września 2016

Motywacja czy demotywacja?



Też macie czasem wrażenie, że życie przecieka wam przez palce? Że zanim się obrócicie, będzie już po wszystkim?

Wiem, często i gęsto to ważne wydarzenie przypomina nam, jak ten świat zasuwa. U mnie to był po prostu rzut okiem na ostatni blogowy wpis. Aż zachłysnęłam się z wrażenia, widząc datę 28 kwietnia. Szok, niedowierzanie, wstyd. Bo w końcu ja przecież piszę. I fotografuję. Tylko nie dzisiaj, bo dzisiaj tyle stresu, ciężki dzień, brzydka/ładna pogoda - wybierz, co chcesz. A czas leci, blog zarasta mchem i kilogramem mułu, aparat zbiera kurz w rogu szafki, a ja nadal mówię "jutro". 


I faktycznie, stres był, ostatnie dwa lata to nie był fajny okres w moim życiu. Niesamowite jak praca może wpłynąć na wszystko. Nawet nasze zdrowie. Chyba mogłabym pisać poradniki w stylu "5 oznak, że powinieneś rzucić prace", "10 powodów, żeby rzucić wszystko i iść w pizdu", "jak pracować, a nie zwariować" - ach nie, przepraszam, to akurat nie wyszło. Na szczęście znalazłam wspaniałą powierniczkę i orędowniczkę, która wzięła mnie za rękę i przeprowadziła przez wszystkie kroki wychodzenia z koszmaru. Dzięki, Sue!


Potem przyszło lato, powoli, powoli od punktu "robię nic" przeskoczyłam do "korzystam ze słońca", żeby z mozołem dojść do stacji "szukam pracy". Nie w głowie mi teraz podróże. W głowie mi raczej podróż. Jedna, daleka, najlepiej na koniec świata. Bez biletu powrotnego. Z lubym, notatnikiem w plecaku i aparatem w łapie.


Ale na razie jestem tu. 


I jestem wbrew pozorom szczęśliwa. Doceniam schyłek lata i rzadsze już kąpiele w Bodeńskim. Cieszę się na kolejne jazdy przybliżające mnie do prawka, którego jakoś nie udało mi si jeszcze zrobić mimo trzydziechy na karku. I nawet to szukanie pracy nie jakoś specjalnie nie stresuje, bo wystarczy, że sobie przypomnę, że nie muszę chodzić tam, gdzie chodziłam ponad 2 lata i już mi się humor poprawia. Ale brakuje mi czegoś. Dokładnie masterplanu. Czegoś, do czego mogłabym dążyć, celu, którego byłabym w 100% pewna. Mam mnóstwo pomysłów, ale ze strachu, że to nie to, nie realizuje ich. Znajduję dziedziny, w których mogłabym się zacząć rozwijać i porzucam je kręcąc nosem, bo przecież to nie jest takie świetne, jak wydawało się na początku. Ptaszki ćwierkają, że nie jestem jedyna, że to przypadłość często spotykana w naszym pokoleniu. Wiadomo, dupa pełna, to się w głowie zaczyna przewracać (znacie to?). Ptaszki ćwierkają również, że wielu znalazło proste lekarstwo - macierzyństwo. Ale to przecież nie wszystko, co życie ma nam do zaoferowania?


28 kwietnia 2016

Instagram, jakiego jeszcze nie znasz



Polecanki, macanki, a głupiemu radość. Albo jakoś tak.

Polska blogosfera podróżnicza jest duża i zróżnicowana, ale tak czy siak każdy zna każdego. Anita zaprosi Ewę na festiwal, Jakub napisze o Marcinie, czy na odwrót. Pojechana pojedzie do Julii, a inna Ewa wyląduje w końcu na Rozdrożach albo chociaż zdecyduje się na Skok w Bok.

Te blogi czytam ja i na 99% czytasz je Ty.

A gdyby tak pogrzebać głębiej i podzielić się instagramowcami spoza głównego nurtu? Albo nawet spoza branży?

Wiadomo, pozostaniemy w temacie. Podróże, krajobrazy, ludzie, jakiś lajfstal, trochę słodkości, wszyscy autorzy "made in Poland". Konta, które uwielbiam, tak jak i uwielbiam konta powyższych. Jedyna różnica - tych możesz jeszcze nie znać. 

@zlystarysierzant - Tomasz Kobza


Tomek to pokazuje piękno w brzydocie i hipnotyzuje zdjęciem. Nie potrafię się oderwać, szukam  nowych szczegółów, analizuję. Taka powinna być fotografia! 



@tailsofwonders - Aleksandra Bogusławska


Blogerka podróżnicza (znacie? Pewnie nie znacie!), która czaruje barwnymi obrazami i scenkami z życia.


@ewkaphoto - Ewa Kalinowska


Ewa dzieli sie pięknymi, spokojnymi fotografiami polskich gór. Wystarczy, że na chwile zajrzysz na jej profil i świat znowu staje sie piękny. I przestaje tak gonić.


@thefleetingday - Małogosia Frej


Profil Małgosi obserwowałam już w czasach, gdy jeszcze dziecia nie było w planach...
A tak na serio, faktycznie, ostatnio trochę więcej tematów parentingowo-rodzinnych, ale nadal piękne, zmysłowe zdjęcia. Lubię to!


@mymalaga - Joanna Karońska


Polubiłam dawno temu, ze względu na miłość do Malagi. Teraz co jakiś czas wyrywa mi sie ogromne WOW. Fajnie, gdy ktoś lubi, to co robi i fajnie, gdy widać takie postępy.



@eneyaa - Agata Bewicz


Osobista siorka, za to jedyna, więc możecie wybaczyć tę pół-prywatę. Lubię kierunek, w którym się rozwija i liczę na to, że zdjęcia będą ukazywały sie częściej. I to zanim uzbiera na lustrzankę.


@podrozemaleduze - Karo i Kuba


Idealne proporcje: podróże, industrialne krajobrazy, ludzie. Ciekawe spojrzenie na świat.



@dembik_ - Aga De


Konto <prywatne>, ale założę się, że przyjmie, jeśli do niej zapukasz.
Update: Dembik otworzył się na świat!



@justyna_zdunczyk - Justyna Zduńczyk



Zakochałam się w jej reportażach ślubnych. Potem poznałam jej sesje dla różnych magazynów czy marek. W końcu przyszła pora na krajobrazy.  Jestem przede wszystkim fanką jej ludzi.


@marzeniami_zyje - Agnieszka Bauza


Lubię jej eksperymenty z makro i kolorami. Gdy akurat nie chce się jej eksperymentować, odgrzewa kotlety, ale później daje czadu podwójnie!



@katarzynamach - Katarzyna Mach


Odkryłam całkiem niedawno, ale od razu przepadłam. Mroczne, bardzo "malarskie" fotografie. Zostają w pamięci!


@korzeniec_portfolio - Krzysztof Korzeniec


Kolejne świeże odkrycie. Czaruje światłem i cieniem, a ostatnio również  bosko uchwyconymi modelami.


@malaiduzywpodrozy - Hanja i Michał


Za zdjęcie w profilu, za niesztandarowe kadry i za fajne miejsca, które odwiedzają!


@adamlawnik - Adam Ławnik


Fotografia to fascynująca gra światła i cienia, a Adam opanował ją do perfekcji. Jego filtry? Mgła i chmury!


@jkrzeszovskyphotos - Janusz Krzeszowski


Last but not least. Odkryłam całkiem niedawno i znowu przepadłam. Polska, Polska i jeszcze raz niebieska godzina.




A Ty? Podzielisz się swoimi typami?


PS. Ja jestem tu: @kasiabewicz

25 kwietnia 2016

Tessin ach Tessin, a nawet Ticino

Tekst był... i go nie będzie. 

Za dużo biadolenia, zwieszania głowy, marudzenia. 

Krytyk przeczytał i krytyk powiedział: to nie Ty!

Więc nie przeczytacie, jakie przejścia miewałam ze słonecznym szwajcarskim kantonem Ticino (niem. Tessin).

Nie przeczytacie, jak bardzo wkurzała mnie nieustająca ulewa, zimno, niewykorzystany potencjał foto i nieodbyte wędrówki.

Nie poznacie czarnej strony mocy, o nie!

Zobaczycie zdjęcia, po części z doliny Verzasca, po części z doliny Maggia. Na chwilę ukaże się Lago Maggiore i nawet stolica kantonu - Bellinzona. 

Może zachęcę Was do wyprawy na południe Szwajcarii, a może nie. 

Może zamarzy Wam się polenta i gnocchi w jednej z tessinskich grotti, kto wie.

Oglądajcie, delektujcie się i dajcie znać, jak smakowało!



Sonogno

Sonogno




Droga do Mordoru





W drodze powrotnej na chwilę się przejaśniło - Lago Maggiore



Bellinzona - stolica kantonu Ticino