It`s shopping time

sobota, marca 03, 2012 Kasia na Rozdrożach 7 Comments


Albo jednym słowem: sobota!
Szalony ten, który nie bacząc na zagrożenia postanowi udać się na zakupy na niemiecką stronę. Czekają na niego takie atrakcje jak stumilowe korki, wielogodzinne poszukiwania parkingu, wszechobecne dzieci, psy i inne indywidua. Wygląda to mnie więcej tak, jakby cala Szwajcaria postanowiła nawiedzić Konstanz, które jak co tydzień totalnie nieprzygotowane ze zdumieniem przeciera oczy: skąd ci wszyscy ludzie?
I chociaż każdy po takiej wyprawie przysięga: to było ostatni raz, większość już tydzień później pakuje rodzinkę w auto i wyrusza na łowy. Niemieckie ceny kuszą, oj kuszą. Możliwość otrzymania zwrotu podatku VAT (19%!!) jeszcze bardziej. A już świadomość, ze jutro niedziela i wszystkie sklepy zamknięte, daje siłę do działania.
Wybaczcie, że post taki krótki, ale muszę już iść… Sami rozumiecie – sobota.

Przeczytaj również

7 komentarzy:

  1. Cokupiłaścokupiłaścokupiłaś??? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, przyznaje sie, stchorzylam... poszlam na zakupy "do amazona" ;)

      Usuń
    2. No patrz, a ja na Allegro i mam talerz i filiżankę ;) Jak dotrą, to pokażę!

      Usuń
  2. Strach się bać tych cen w Szwajcarii skoro Niemcy kuszą:)) Tak z ciekawości...ile u Was kosztuje kawa z mlekiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, musze sie przyznac, ze nie mam pojecia, nie pijam kawy. Drinki zaczynaja sie gdzies od 10 frankow, pizza 20... ja dosyc czesto pozywiam sie za domem, ale nigdy po tej stronie granicy :) kupowanie jedzenia? zapomnij, tylko w Niemczech :) za kilka drobiazgow placisz tu jak za pelen wozek w DE, dlatego ten najazd w soboty :)

      Usuń
    2. Aniu, Zurych to najdrozsze miasto swiata, a prowincja goni, oj goni :))

      Usuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!