My, z południa

niedziela, marca 25, 2012 Kasia na Rozdrożach 0 Comments








Faceci w skórzanych spodniach, kobiety w dirndlach, hektolitry piwa, szlagiery, biała kiełbasa i przepyszne precle. To przez wiele lat były jedyne (!) skojarzenia, które miałam na słowo: Niemcy. Nadeszła pora na rozwianie stereotypów.






Chociaż skórzane spodnie są nadal nieodłącznym elementem Oktoberfest, nie tylko w Bawarii, to ten obraz ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.






Niemcy są krajem bardzo niejednolitym, poszczególne regiony różnią się niesamowicie miedzy sobą, każdy land to jakby oddzielne państwo. Jednym z tych państw jest Badenia-Wirtembergia.






Specyfikę tego landu chyba najlepiej tłumaczy kampania reklamowa regionalnego piwa Fürstenberg, pt. My, na południu.






My na południu: pracujemy dużo na powietrzu.



My na południu: każdy niesie tu swój tobołek (przepraszam za straszne tłumaczenie ;))




My na południu: patrzymy na etykietkę, ale nie tak bardzo na etykietę.


I takie właśnie jest południe, beztroskie, ale eleganckie, a nawet trochę dystyngowane. Kochające lekkie piwo po pracy i wino do obiadu. Uwielbiające szykowne brunche i wieczory w teatrze. Dirndl i skórzane spodnie? No proszę Was!

Konstanz (dla tubylców: Konsztanz) idealnie wpisuje się w schemat. Miasto zamożnych emerytów i wyluzowanych studentów. Miasto turystów i różnego typu artystów.
Chcesz być prawdziwym mieszkańcem Konsztanz? Porzuć przedświąteczne trzepanie dywanów i delektuj się latte macchiato leniwie spoglądając na jachty sunące po Bodeńskim.






Przeczytaj również

0 Komentarze:

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!