Nerja. A może nad morze?

poniedziałek, kwietnia 16, 2012 Kasia na Rozdrożach 6 Comments



Gdy zimno jak w piekle, na zewnątrz pada i nawet głupi spacer odpada…

OK, koniec rymów częstochowskich, obiecuję! Ale co ja chciałam powiedzieć? A tak. Kwiecień na razie plecie tylko zimowe klimaty, dlatego szukam ucieczki w zdjęciach.

Nerja, andaluzyjskie miasteczko nad Morzem Śródziemnym, bardzo przyjemne i klimatyczne. Tym, co kocham w nim najbardziej na świecie są jego plaże, te łatwo dostępne, w samym centrum i te schowane, wymagające prawie ze alpinistycznych umiejętności. Kocham je za palące słońce i szalenie słoną wodę, która szorując po kamyczkach wydaje charakterystyczny dźwięk (klik, klik, klik). Kocham je za otaczającą je roślinność i wspomniane przed chwilą kamyczki, które zapewniają bardzo zdrowy masaż tylnych części ciała ;)

Kończąc, mam do Was małą prośbę. Nigdy, ale to nigdy, nie wierzcie osobie, która mówi: „A po co Ci ten parasol? Daj spokój, nie bierz!” Tak jak plażowanie na Costa del Sol z parasolem to raj, tak bez parasola ten raj szybko zmienia się w piekło! Dlatego: parasol w dłoń i na plażę marsz!



Przeczytaj również

6 komentarzy:

  1. Na Trygława! Jak tam cudnie. Ja chcę laaataaaaaaaaaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez, nawet do moich motylkow nie moge isc, bo taka pogoda :(( Byle do maja!

      Usuń
    2. Jakie: do maja?! Ja muszę mieć piękną pogodę w ten weekend! Andaluzyjska preferowana!

      Usuń
    3. Aaa no tak, oczywiscie do weekendu, bo w weekend bedzie pieknie!!
      (chle, chle)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niebieska! i slona! i przejrzysta! po prostu cudowna... ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!