Oktoberfest, czyli święto piwa!

niedziela, października 28, 2012 Kasia na Rozdrożach 7 Comments


Panowie w skórzanych spodenkach i panie w seksownych dirndlach, do tego hektolitry piwa i biesiadna muzyka – to właśnie Oktoberfest. W tym roku przegapiony (słowo klucz: operacja), w przyszłym roku będzie podwójnie nadrobiony.
Zamiast do wielkiego namiotu pełnego ludzi, wybraliśmy się w zeszłym tygodniu do naszej ulubionej piwiarni, w której piwnicy warzą się trunki lądujące później na naszym stole. Piwiarni z wieloletnią tradycją i pyszną, niemiecką kuchnią. Golonka, kluski, zasmażana kapusta i na deser przepyszna szarlotka (jeśli ktoś ją jeszcze zmieści) – czego można chcieć więcej? A można! Można na przykład wypożyczyć dzban, napełnić go świeżym piwem i rozkoszować się nim w zaciszu domowym. Można tez przyjść w okolicach bożonarodzeniowych (od pierwszego tygodnia grudnia) i skosztować niezwykle ciemnego, aromatycznego i mocnego piwa świątecznego. Smacznego!




Przeczytaj również

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Gdybys tu mieszkala, musialabys polubic ;) A tak na serio, takie swiezowarzone to naprawde cos specjalnego.

      Usuń
    2. Może rzeczywiście to jedyna szansa, by przestać być dziwakiem - bo kto to widział nie lubić piwa??? :DD

      Usuń
    3. No naprawde, ja bym sie nawet nie przyznawala ;)

      Usuń
    4. Hmm...a ja się tak otworzyłam...toż to prawie ekshibicjonizm :-))))

      Usuń
  2. napisałaś tego posta bezpośrednio po spożyciu tego wszystkiego?? ja po takiej "dawce" nie byłabym w stanie sklecić nawet pół logicznego zdania haha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po tych wszystkich beczkach ;);) Niee, to zdjecia z zeszlego tygodnia :)

      Usuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!