Kiedy wszyscy śpią, wychodzę ja

czwartek, lutego 21, 2013 Kasia na Rozdrożach 14 Comments

Znacie takie miejsca, które nie mają zbyt dobrej renomy i nawet przewodniki krzyczą: nie jedź tam, tam nic nie ma? Z wrodzonej przekory wybieram często właśnie takie miejsca, żeby przekonać się na własne oczy o ich mierności, a może właśnie odwrotnie, odczarować ich zły urok.
Tak było np. z Malagą, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia, a którą latami omijałam, lądując rokrocznie na jej lotnisku i błyskawicznie uciekając z jej granic. W te wakacje postanowiliśmy jednak z Philippem i Agatitą odwiedzić te portowe, andaluzyjskie miasto i to był strzał w dziesiątkę! Przepyszne jedzenie, śliczna starówka, papugi krzyczące z drzew – dla mnie bomba.  

Podobnie było z Velez Malagą oraz Torrox (Pueblo). Velez Malaga znałam tylko z centrum handlowego, które zawsze odwiedzaliśmy, a które właściwie znajdowało się w Torre del Mar. No tak, trzeba było w końcu sprawdzić, „dokąd jeździmy” ;) To małe industrialne (tak przynajmniej w części wyglądało) miasteczko nie jest może ósmym cudem świata, ale niesłusznie oskarżane jest o wszystko, co najgorsze. Fakt, oprócz wąskich uliczek, są też blokowiska, a elewacje nie obraziłyby się na trochę tynku i farby, ale jakie to ma znaczenie? Nasz spacer odbył się oczywiście w czasie sjesty, bo kiedy Hiszpanie udają się na drzemkę, ja właśnie budzę się życia. Tak już mam i tyle! A, że słońce praży niemiłosiernie? Krem do opalania, czapka na głowę i tankujemy ciepełka na zimne, lutowe dni ;)

Co do Torrox, to niby jedna miejscowość, ale tak naprawdę dwie. Zupełnie różne. Torrox Costa (Wybrzeże) to typowa turystyczna miejscowość jakich tysiące nad Morzem Śródziemnym. Z ciemnym, wulkanicznym piachem na plaży, z betonowymi hotelami i niemieckimi piekarniami. I angielskimi knajpami. Gdzie na każdym rogu kupisz The Times i Süddeutsche Zeitung, ale niekoniecznie hiszpańskie tygodniki.  I gdzie na każdym rogu stoi „chińczyk”, w którym za niewielkie pieniądze kupisz wszystko, czego dusza zapragnie. Z gumy i plastiku.
Jakieś sto metrów dalej, na wzgórzu, znajduje się Torrox Pueblo (Wieś). Inny świat. Najlepsze tapas, jakie jedliśmy w prostej knajpce z plastikowymi stolikami na zewnątrz. W knajpce, w której nie mogliśmy zapłacić za zamówienie, gdyż właściciel zostawił nas samych, udając się na pogrzeb jednego z mieszkańców. Gdy my rozkoszowaliśmy się właśnie zimnym jak lód San Miquel (hiszpańskie piwo), obok nas przeszedł kondukt żałobny.  Turystów oraz osiadłych Niemców bądź Anglików widzieliśmy łącznie: ZERO. Zero chińczyków, zero afrykańskich sprzedawców zegarków, zero wszystkiego, co z Hiszpanii robi parodię Hiszpanii. Tylko prawdziwe, spokojne andaluzyjskie życie. 


Przeczytaj również

14 komentarzy:

  1. Kasiu dziękuję Ci za te słoneczne zdjęcia... aż poczułam na mojej schorowanej buźce ciepełko bijące z monitora! Cudowne miejsce, już się nie mogę doczekać jak tam pojadę.... A coś mi kiedyś wspomniałaś, że masz tam jaką dobrą miejscówkę czy coś w tym rodzaju? Daj koniecznie namiary na priv, na pewno się do Ciebie odezwę przed o jakieś info ;) Fajnie piszesz, fajnie się czyta. A zdjęcia - miodzio! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Kochana za komplementy! I zdrowiej mi tu szybko!!
      Wiesz, my co roku w sierpniu jestesmy na wzgorach nad Torroxem, w poblizu Nerji wlasnie. Dlatego moge Ci kilka rzeczy podpowiedziec ;)

      Usuń
    2. No jak trochę ogarnę choróbsko, to skrobnę do Ciebie kilka pytajków =)
      Buziaki!

      Usuń
    3. Pytaj, pytaj ile wlezie ;) A ja w niedlugim czasie tez posta o tym szczele, bo tez jeszcze nie bylo ;)

      Usuń
  2. Dlatego ja nigdy nie ufam przewodnikom i traktuję je z dużym dystansem i wchodzę tam gdzie mnie zaniesie ;) Cieszę się, że w końcu mogę normalnie poczytać, postaram się szybko nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo ;)
      Nadrabiaj, nadrabiaj Agnieszko :) Niedlugo fotorelacja z pogrzebu mojego pieknego szablonu, chlip, chlip ;)

      Usuń
  3. Pięknie! I lato! nie lubię zimy.... A tutaj tak cieplutko u Ciebie. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie zime, ale tylko jesli spelnia wszystkie postawione przez mnie warunki. A lato to kocham!

      Usuń
  4. Boszeeee, jak Ty mnie denerwujesz ;F
    Nie będę się denerwować sama. Poczekam na M. i Jemu ten wpis pokażę ;D

    Jak ja okrutnie tęsknię za Hiszpą, za Andaluzją.

    Komentarz właściwy będzie po lekturze tego wpisu razem z M. :PPP
    Jeszcze się doigrasz ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, z jednej strony to bylo moim celem. Z drugiej strony troche sie boje, bo lipiec juz niedlugo ;)

      Usuń
  5. Wspaniałe miejsce Kasiu. Słusznie postanowiliście , warto zobaczyć tak magiczne miejsca

    OdpowiedzUsuń
  6. Och zatęskniło mi się za taakim słońcem. Mój mąż niedawno wspominał, że może w tym roku Hiszpania i właśnie tamte rejony... zobaczymy... ale się rozmarzyłam..
    A Twoje zdjęcia są aż gorące od tamtejszego słońca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andaluzja to naprawde dobry pomysl, trzymam kciuki, zeby wypalilo! ;)
      A takiego slonca tez mi wlasnie trzeba.

      Usuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!