10 rzeczy, których nie wiecie o Szwajcarii

piątek, kwietnia 26, 2013 Kasia na Rozdrożach 74 Comments

Dzisiejszy odcinek sponsoruje nieodkryta i pełna tajemnic Szwajcaria oraz wiosna, która na dobre się już u nas rozgościła. Do tego mały bonusik – Jezioro Bodeńskie na chwilę przed wschodem słońca.

Zaczynamy!

1.      Zdarzyło Wam się poparzyć wrzątkiem? Na pewno. A wrzątkiem z kranu? Mi nie raz. Znam osoby,         które parzą herbatę wodą z kranu i to nie jest żart! Sama nawet to raz przetestowałam ;)
2.      Szwajcarzy (ci z niemieckojęzycznej części) nie znoszą Niemców. Oczywiście istnieją chlubne wyjątki, ale uogólniając, lepiej być Polakiem niż Niemcem w Szwajcarii.

3.      Wszystkie produkty spożywcze mają dwie daty ważności: do sprzedaży i do spożycia (która przypada kilka dni później). Genialne w swojej prostocie!

4.      Większość Szwajcarów jeździ na zakupy spożywcze do krajów przyległych (to tak mały kraj, że zawsze gdzieś jest blisko) – rachunek jest prosty, jeśli w Szwajcarii za małą torbę z kilkoma produktami płacisz tyle, ile w Niemczech za 3 siaty wypakowane zakupami…

5.      Szwajcarskie starsze panie są uprzejme do bólu, powitają mijając na drodze, dadzą Ci potrzymać pieska i opowiedzą cały życiorys (swój i sąsiadki). Jeśli jednak  znajda się akurat na łowach w Niemczech (patrz punkt 4) bezpardonalnie wpychają się bez kolejki i jeszcze przydepną Ci palucha, jeśli im się uda (patrz punkt 2).

6.      Szwajcarzy ogólnie są bardzo uprzejmi, co czasem może doprowadzić do szewskiej pasji. Kierowcy autobusów na przykład prześcigają się w wymyślaniu powitań (często z polskim akcentem), wysadzania Cię tam, gdzie mieszkasz/powinnaś wysiąść (ich zdaniem), próbowaniu poznania Twojego życiorysu (i Twoich bliskich) ze wszystkimi pikantnymi szczegółami oczywiście i nieustannym zapraszaniem Cię na obiad/kolacje/kawę (tu pozdrawiam Pana Lalusia alias „masz piękne oczy”, dzięki któremu przesiadłam się  na rower).

7.      Jeśli już jesteśmy w tym temacie – szwajcarskie autobusy nie zatrzymują się tak po prostu na każdym przystanku, to by było za proste. One zatrzymują się tylko wtedy, gdy ktoś stoi na przystanku, bądź osoba siedząca w autobusie naciśnie „stop”. Niestety nie działa to w przypadku wszelkiej maści młodzieńców, którzy, zdaniem kierowców, w ogóle nie stali na przystanku, bądź o wieeeele za późno nacisnęli na „stop”. Bidaki.

8.      Tu prawie wcale nie ma świateł ulicznych! W moim mieście od niedawna stoją jedne jedyne i na więcej się nie zapowiada. Kierowcy stosują się do przepisów (tych najważniejszych) i dzielnie przepuszczają pieszych na przejściach (nigdy nie zapomnę jak musiałam dbać w Polsce o Philippa, żeby nie zginął pod rozpędzoną ciężarówką!). Do tego: ronda, ronda ponad wszystko! Nie ma tu skrzyżowań, są ronda.

9.      W Szwajcarii zawsze masz pod górkę. Jeśli cieszysz się, że akurat jest z górki – zaraz znowu będzie pod górkę. Raj dla rowerowych masochistów.

10.  Przy drogach nie uświadczysz raczej „grzybiarek”, za to kupisz piękną dynię na Halloween, jabłka na kompot (albo wino!), 2 litry mleka od krowy czy zetniesz pąk letnich kwiatów do wazonu. Należność wrzucisz po prostu do blaszanej puszki. Niech żyje samoobsługa.


Ciąg dalszy może nastąpi…




















Bodeńskie na chwilę przed wschodem słońca - widok z tarasu ;) 

Przeczytaj również

74 komentarze:

  1. Jak fajnie, jak inaczej tam jest :)
    Zdjęcia są przepiękne !!!!! Jak ja kocham kwiaty ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba najfajniejsze w poznawaniu swiata: wszedzie jest inaczej! Dziekuje :* Tez kocham kfiatki ;)

      Usuń
  2. Kung Fu Babcie są też w Szwajcarii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tylko na goscinnych wystepach w Niemczech! U siebie sa milymi pandami ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się z większością punktów :) część francuska nie przepada za Francuzami, ale nie mają nic przeciwko wykupowaniu połowy Carrefoura we Francji. Co do uprzejmości starszych pań... tutaj nie działa. Często wpychają się do kolejki, nie mówią przepraszam no i nagminne jest że taka pani z siatami stanie dokładnie w drzwiach autobusu albo w przejściu a potem ma pretensje że ktoś jej na siatkę nadepnął.
    Uwielbiam ronda :):) tutaj też są prawie na każdym kroku. Światła tutaj likwidują, ostatnio na głównej ulicy mojego miasteczka zlikwidowali dwie pary.
    Niech żyje Szwajcaria! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff ciesze sie, ze potwierdzasz, bo jeszcze by bylo, ze sobie zmyslam :D:D
      To znaczy, ze moge pisac ciag dalszy :PP

      Usuń
    2. Możemy kiedyś zrobić porównanie części ;) przydałby się ktoś z cześci włoskiej jeszcze. Miłego dnia :)

      Usuń
    3. O tak, szukajmy trzeciej do bandy! ;)

      Usuń
  4. Kasik super post! A zdjęcia cudne...
    Trochę to tak jak w Danii - grzybiarek brak, ale na lokalnych drogach pełno straganików samoobsługowych stoi - za to właśnie lubie ten kraj - nikt nie oszukuje, wrzuca tyle ile trzeba. Ogólnie Duńczycy też są mili, szczególnie na w małych miasteczkach lub wsiach, ale jest też sporo odchyłów od normy... I wiesz co, tych Niemców to rzeczywiście nikt nie lubi - Duńczycy też za nimi nie przepadają, a szczególnie już Ci co blisko granicy mieszkają...
    No i czekam na więcej takich postów ;*
    Cudownego weekendu kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Zantko, za komplementy!
      O prosze, to troche wspolnego maja nasze kraje :))
      A postow bedzie wiecej, obiecuje :))

      Usuń
  5. hahahah, alez sie usmialam czytajac! Punkt 1, 3 i te o wiekowych Paniach jak i kierowcach skutecznie pobudzily moja wyobraznie :) Ciekawa jestem cen w Szwajcari...dobrze, ze przynajmniej "wszedzie blisko"

    Pozdrawiam cieplo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze udalo mi sie Cie rozbawic :))
      Co do cen, patrz punkt 4. Wystarczy powiedziec, ze Zurych to najdrozsze miasto swiata...
      Jesli chodzi o ciuchy i elektronike, to jeszcze ujdzie, ale reszta - tragedia.

      Usuń
    2. a w odniesieniu do zarobkow jest ok czy dalej drogo? bo np. Dubaj - drogi ale przy przecietnych zarobkach jest znosnie. Nigeria - horrendalnbie droga, srednia pensja dubajska absolutnie jest niewystarczajaca. Pomijam juz nawet pensje nigeryjczykow, ktore nie starczajaa na nic.

      Usuń
    3. Jest bardzo ok, niewazne gdzie pracujesz, utrzymasz sie i jeszcze na fajne wakacje pojedziesz ;)
      Tylko te ceny zywnosci sa naprawde przesadzone, dlatego naprawde mnostwo ludzi kupuje za granica. O tej drogiej Nigerii wlasnie u Ciebei czytalam...
      A co maja powiedziec jej mieszkanczy bez dubajskiej pensji?

      Usuń
    4. :) To wlasnie mi sie podoba w wysoko rozwinietych krajach, ze cytujac Ciebie "niewazne gdzie pracujesz, utrzymasz sie i jeszcze na fajne wakacje pojedziesz".
      Tutaj ceny zywnosci a zwlaszcza owocow sa chyba z innej planety, bo kurcze 100zl za kg truskawek czy 70 za czeresnie ;)) objem sie do granic mozliwosci w lecie w Pl :)))
      a wiesz Kasiu, ze w Arugam Bay - miejscu na Sri Lance, o ktorym pisalam dzisiaj poznalam wyjatkowego Szwajcara. Zupelnie wyjatkowy czlowiek, recenzent ksiazek,surfer, ktory to wlasnie codziennie wstawal przed switem, na plazy cwiczyl joge i medytowal. Lubie takich inspirujacych ludzi...oj znow sie rozpisalam!
      Sciskam cieplo!

      Usuń
    5. O prosze, to Szwajcar byl. Jkai ten swiat maly :))
      Wiesz, tu jako kasjerka czy sprzataczka mozesz latac do Tajlandii, nie istnieje tez temat: za co kupie leki?
      Ceny Dubajskie poznalam i powiem tylko: wpadnij tutaj ;) To fakt, ze "nasze" owoce dla nich sa egzatyczne i kosztuja krocie, ale reszta rzeczy raczej znosniejsza niz tu :)

      Usuń
  6. Jakbym o Anglii czytala: poparzyc sie woda z kranu? Nic nowego, szczegolnie jak krany sa dwa, jeden na zimna drugi na ciepla. SkrzYzowan tez nie ma, sa ronda i mikroronda. Nienawidza calej reszty swiata, to prawie tak jak SZwajcarzy, tyle ze nie ograniczaja sie do jednej nacji. Co do uprzejmosci, to owszem mozesz uslyszec O kilka raxy za duzo "przepraszam" czy "dziekuje", ale wlasciwie na tym sie konczy ta slynna uprzejmosc. Ich prawdziwa natura wychodzi np. W HIszpanii, kiedy sa na wakacjach. No, to dobie ulzylam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to sie ciesze, ze dalam Ci platforme do wyzycia sie :D:D
      Co do uprzejmosci... ludzie sa zwykle zdystansowani, ale w wiekszosci mili. Raczej nie zdarza sie, zeby np klient na Ciebie nawrzesczal. A jak kogos lepiej poznaja, to juz w ogole.

      Usuń
  7. OJ - cudnie piszesz, więc poproszę o jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki! Bedzie wiecej, bo juz mam kolejne punkty w glowie ;)

      Usuń
  8. Ale tak sobie leżą te dynie albo jablka ulozine w piramidke orzy drodze i puszka obok? Tak po prostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ;)
      Drewniany albo metalowy stolik, na nim pucha i dynie ;)

      Usuń
  9. Super Kasiu i opis i zdjecia kwiatów :)
    Choć zdziwiło mnie, że Szwajcarzy Niemców nie lubią
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Marysiu! :)
      Oni ich nie znosza, bo sa zdania, ze Niemcy "kradna" ich miejsca pracy, a takze (podobno) nie maja poczucia humoru.

      Usuń
    2. Polacy za to kradną wszędzie i wszystkim te miejsc pracy, my więcej w koncu migrujemy ;)

      JAkie piekne zmiany na blogu Kasiu!!!

      Usuń
    3. Ale nas jest tam zdecydowanie mniej niz ich, dlatego nas jeszcze lubia ;)
      Dzieki slicznie, staralam sie :))

      Usuń
  10. a gdzie grzybiarki stoją? bo stoją na pewno :)

    czytam czytam i tak dobrze się czytało, że nie zauważyłam, że nie zauważyłam kiedy tekst się skończył
    chcemy jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas w miasteczku maja np. swoja "ulice czerwonych latarnii", pewien sprytny makler probowal nam tam mieszkanie wcisnac ;)

      A kto chce jeszcze? Kasiu1, Kasiu2 i Kasiu3? ;);)

      Usuń
    2. W takim razie... specjalnie dla Was... jeszcze dzisiaj nowy post! :)

      Usuń
  11. Jeszcze nigdy nie spotkałem uprzejmego Szwajcara, poznałem za to wielu bardzo uczynnych Lankańczyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pawle, zaloze sie, ze wszyscy pochodzili z Zurychu, wtedy by pasowalo ;) Lankanczyka poznalam w moim zyciu jednego. Czy byl uprzejmy? Hmm, czy ja wiem... Byl przede wszystkim zupelnie zbzikowany ;)

      Usuń
  12. Wszyscy "nasi" Laknkańczycy pochodzili ze Sri Lanki i nigdy w życiu swego kraju nie opuscili.
    Tutaj mamy z Nietką dokładnie odwrotne doświadczenia. Spędziliśmy na Lance 3 miesiące - nigdy nie spotkało nas nic przykrego (z wyjątkem sytuacji, kiedy jakaś gadzina pogryzła Moją Szacowną "Gadzinę" (znaczy się Małżonkę Mą Aleksandrę :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba zle sie wyrazilam, znajomy jest po prostu niezlym idywiduum, jedynym w swoim rodzaju, dlatego ciezko w tym przypadku mowic o uprzejmy-nieuprzejmy. Nic negatywnego z jego strony mnie jednak nie spotkalo. A o gadzinie czytalam, brrr, ale nie wiecie, co to bylo?

      Usuń
    2. Nie wiemy. Opuchliźna była tak silna, ze Ola nie mogła założyć spodni, bo nogawka była za ciasna, do tego ponad 40-stopniowa gorączka.
      Zaczelo sie od leczenia "ludowa" metodą - najpierw sok z limonki na ranę, potem nakłucie rany, potem oklad z jakiegoś kaktusa a potem dopiero do lekarza. Jak przyjechalismy do lekarza i okazało sie ze lekarz nie mowi po angielsku to bylem załamany.

      Usuń
    3. Strasznie. I jak to sie skonczylo? Bo ostatecznie skonczylo sie przeciez dobrze?

      Usuń
    4. Ola dostała masc i antybiotyki (nie wiemy jakie, bo lekarz nam je odsypał do torebek zrobionych z ... gazety). Masc kupowalismy w aptece, byla uzywana jeszcze przez miesiac po powrocie. Po ranie wielkosci meskiej dloni nie ma nawet najmniejszej blizny. Po powrocie Ola poszla do lekarza medycyny podrozy. Pani Doktor po zapoznaniu sie ze skladem tego specyfiku stwierdzila, ze chcialaby miec w Polsce dostep do takich masci :)

      Usuń
    5. No prosze, prosze. Dzieki za tak wyczerpujaca relacje, zastanawiam sie jednak caly czas, co to za gadzina mogla byc. Stawiam na pajaki, bo pajaki to zuo i juz! :)

      Usuń
    6. Nie wiem i chyba juz nawet nie chce tego wiedziec.
      Zmykam spac, u mnie tydzien pracy zaczyna sie od soboty :)

      Usuń
    7. Wierze :)
      Pociesze Cie, ze ja tez jutro (dzisiaj!) pracuje, nie jestes wiec sam :) Dobranoc!

      Usuń
  13. Czekam na ciąg dalszy z niecierpliowścią :) Zazdroszczę tych zdjęć bo mój staruszek aparat najczęściej wymięka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie, bedzie, ale cierpliwosci, musicie troche poczekac :P
      No tak, moj nie-staruszek, do tego dostal nowy obiektyw :)

      Usuń
  14. Teraz jeszcze bardziej chcę do Szwajcarii! A Niemców to Polacy też nie lubią, więc jesteśmy braćmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ruszaj ;)
      Ja tam ich lubie, a jednego to juz baardzo szczegolnie lubie ;))

      Usuń
  15. :):):) ale się uśmiałam :), dziękuję za tą skarbnicę wiedzy :):):)

    OdpowiedzUsuń
  16. Taa... o Niechęci do Niemców to słyszałam nie raz, ale o parzeniu herbaty wodą z kranu? Zbrodnia! lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak powiem, ze woda z Bodenskiego? Uratuje troche honor?

      Usuń
  17. Kaśku, bardzo udany i ciekawy wpis! Niemców to mi się aż żal zrobiło, bo chyba nikt na świecie ich nie lubi ;) Ja (po przeszło 20 latach) zdążyłam się oswoić, ale może dlatego, bo w Berlinie ich jest jakby mniej... a na ulicy muszę uważać, co mówię, bo wszyscy rozumieją po polsku, szczególnie gdy puszczam niecenzurowane komentarze :) Trochę jeszcze tych Niemców zrehabilituję: zdarzają się okazy całkiem spoko (ale Męża i tak mam Polaka :D)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    PS. mam nadzieję na cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje slicznie ;) Oj, tam ja ich lubie ;) A jednego lubie nawet ponad wszystko :D
      Co do jezyka, to wyobrazam sobie. Nawet w Konstanz trzeba uwazac, co sie mowi :)

      Usuń
  18. Niby większość rzeczy powinna być oczywista to i tak jestem zaskoczona. Przepuszczanie pieszego - zazdroszczę. Szkoda że w Polsce tak to nie działa i nawet przed przejściem dla pieszych trzeba czekać aż ktoś raczy się zatrzymać. Kierowcy autobusów też wydają się być interesującymi ludźmi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj maja obowiazek sie zatrzymac i tak powinno byc, moim zdaniem. A kierowcy autobusow - no comment ;)

      Usuń
  19. Ale wiosennie u Ciebie Kasiu, cudne zdjęcia i po przeczytaniu Twojego posta uśmiecham się sama do siebie bo lubię te dziwactwa szwajcarskie - wciąż najbardziej rozbraja mnie przydrożna samoobsługa:) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Madziu :)) Moze napiszemy dla Klubu o dziwactwach naszych krajow? Buziak!

      Usuń
  20. Zgadza sie wszystko, po mojim rocznym obserwowaniu Szwajcari i szwajcarow, z jedna roznica tu gdzie ja mieszkam nie przepadaja za wlochami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, ciesze sie, ze kolejna osoba potwierdza :)) To chyba chodzi o to, ze nie chca byc "mlodszym bratem" Niemcow, Wlochow czy Francuzow.

      Usuń
  21. Bardzo przydatne informacje, szczególnie, że za kilka dni będę w Szwajcarii :) Już się nie mogę doczekać, no i mam nadzieję, że się spotkamy :)

    ps. Superowy nowy wygląd bloga !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje slicznie!! Dopiero wczoraj przypadkiem wpadlam na to, ze szablony mozna sciagac z neta i przerobic, ale lepiej pozniej niz wcale ;)
      wiesz co, z Zurychem nie ma szans, musze pracowac wieczorem, aaaale pomyslalam, ze w sobote moge zrobic foto-wycieczke do Basel... zeby tylko pogoda byla! Wtedy moglybysmy sie spotkac :)

      Usuń
  22. Uśmiałam się czytając o starszych paniach i kierowcach, naprawdę :D
    Poprawiłaś mi humor :*
    W dodatku cholernie zazdroszczę Ci zdjęć ;) - chciałabym umieć dobrze fotografować


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monik, ciesze sie strasznie :)) A co do zdjec, musze sie jeszcze duuuzo nauczyc ;)

      Usuń
  23. "zawsze pod górkę", to tak samo jak w Lizbonie :) ile razy już się cieszyłam, że góra się kończy, pojawiała się nowa ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos mi sie wydaje, ze Lizbona jeszcze bardziej gorzysta niz moje Kreuzlingen, ale ja juz tutaj wysiadam :PP

      Usuń
  24. Dla mnie to kraj tajemnica
    W przyszlosci moze dotre ;)
    Pozdrawiam z Barcelony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotrzyj, dotrzyj, to tajemnica warta odkrycia ;)

      Usuń
  25. Świetnie napisane. Kilka razy już się na Ciebie natknęłam, bo mamy wspólnych znajomych z klubu polek, ale nigdy nie czytałam bloga. Po tym poście postanowiłam, zostaję:))) pozdrawiam // k

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, masz racje, ja tez juz gdzies na Ciebie wpadlam ;) Ide sie na Twoim blogu porozgladac i baardzo sie ciesze, ze chcesz u mnie zostac :))

      Usuń
  26. Dopiero teraz nadrabiam zaległości. Świetny post! Uśmiałam się.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!