Podwodna Lanzarote

środa, czerwca 26, 2013 Kasia na Rozdrożach 52 Comments


W końcu. W końcu udało mi się wybrać 330 zdjęć z 1500, które zrobiłam na Lanzarote. To znaczy, że mogę zabrać się za pisanie postów. Kilka dni temu spytałam Was na blogowym profilu na fejsbuku (TU), który z trzech tematów powinien pojawić się na blogu jako pierwszy. Do wyboru mieliście plaże (nurkowanie), księżycowe krajobrazy i kuchnię. Plaże uzyskały widoczną przewagę, co jest mi bardzo na rękę. Powód jest prosty: plaże, a dokładnie nurkowanie były głównym celem naszego spontanicznego wypadu na Kanary. Zmęczeni trwającą od dziewięciu miesięcy zimą postanowiliśmy choć na trochę przenieść się w inną rzeczywistość, tę podwodną! 

Playa de Papagayo

Pobyty na plaży w przeszłości zwykle wyglądały dla mnie tak samo. Nieodłączna książka, słuchanie szumu fal i od czasu do czasu pluskanie się na ochłodę. Wszystko zmieniło się 2 lata temu, gdy w naszej ukochanej Andaluzji odkryliśmy niewielką plażę, na której prawie nie było innych osób, a te które były, miały ze sobą nieodłączną maskę i rurkę. Całe przedpołudnie przyglądaliśmy się ich zajęciu i zainteresowani słuchaliśmy powtarzających się co jakiś czas okrzyków radości. 

Playa de Papagayo
Następnego dnia wróciliśmy wyposażeni w zakupiony naprędce u „chińczyka” zestaw: maskę i rurkę. Pierwsze zanurzenie i … szok. Nie słyszę szumu fal, piszczących dzieci czy szczekania psa, słyszę tylko swój oddech. A co widzę? Inny świat! Ryby pływające miedzy kamieniami, polującą ośmiornice i chmary meduz, które po południu zjawiły się po prostu znikąd (to bolało, ała). I chociaż ten podwodny świat nie był tak różnorodny i kolorowy jak ten widziany czasem w programach przyrodniczych, rozkochał mnie w sobie błyskawicznie i wzbudził apetyt na więcej. Rok temu powtórka z rozrywki, tym razem z trzecią zachwyconą w bandzie. 
Playa del Pozo
A w tym roku zmiana miejscówki, zamiast Morza Śródziemnego – Atlantyk, zamiast rurki od „chińczyka” – trochę lepsza, nie wpuszczająca wody podczas głębszego nurkowania. Ale emocje takie same!  
Playa del Pozo
Podwodny świat od dawna mnie fascynował. Kolekcjonowałam muszle przywiezione przez kogoś z daleka bądź po prostu kupione, czytałam ksiązki o morzach i oceanach, oraz zafascynowana oglądałam programy przyrodnicze, jeśli traktowały o morskiej florze czy faunie. Od dawna marzyłam o nurkowaniu, ale nie było mnie stać na drogie kursy w egzotycznym raju. Aż do tego pamiętnego dnia, w którym odkryłam, że nie trzeba jechać na koniec świata i że bez kursów, butli i pianki też można poznawać podwodny świat. Może nie tak spektakularny, ale mimo to fascynujący. 

Playa del Pozo
Aaale, o czym to ja chciałam? A tak, Lanzarote! Wietrzna wyspa, która wiatrem dochodzącym do 50 km/h doprowadziła mnie prawie do szaleństwa, z drugiej strony udobruchała pięknym podwodnym światem (bezwietrznym!). Pierwsze plaże, które odwiedziliśmy to znajdujące się na południu wyspy, zaraz obok miejscowości Playa Blanca, plaże Papagayo (nazwa zbiorcza). Jest ich kilka, droga dojazdowa jest płatna, kosztuje 3 euro za samochód, ale jeśli pomyśleć, ze tyle kosztuje kilka godzin parkingu nad Bałtykiem, nie jest to jakaś wygórowana cena. Zwłaszcza, że prawdopodobnie zbierają na asfalt, którego nie uświadczysz na tej dojazdówce ;) 
Playa del Pozo
Tu zdecydowanie wygrywa plaża Papagayo (papuzia), jeśli chodzi o nurkowanie. Niewielka zatoka, dobrze osłonięta, dlatego nie ma ani wiatru, ani wysokich fal. Są za to podwodne skały i kamienie, a miedzy nimi ryby, np. papagayo. 
Playa Grande
Zaraz obok znajduje się Playa del Pozo, z pięknym białym piaskiem i spektakularną turkusową wodą, a także widokiem na sąsiednią wyspę Fuerteventurę.  Brak podwodnych skał sprawia jednak, że plaża bardziej nadaje się do smażenia na słońcu niż nurkowania. W pobliżu jest jeszcze kilka innych wartych uwagi plaż, te jednak, nie schowane przed wiatrem jak dwie powyższe, skutecznie zmusiły nas do odwrotu. 
Playa Grande
Kolejnym punktem na naszej mapie była plaża Flamingo. W miejscowości Playa Blanca, w odległości kilka kilometrów od papuzich plaż, miała być TYM miejscem. Nie była. Pod samymi drzwiami wielkich hotelów, mała, wąziutka plaża, której wody ograniczone były przez dwa mola wyglądające jak usypane z gruzów. To miało zapewnić jedyną w swoim rodzaju możliwość podglądania morskiego świata, ale morski świat chyba uciekł z przerażeniem z tego paskudnego miejsca. Zdjęć nie będzie, bo plaża nie zasłużyła na wyciągnięcie aparatu z plecaka. 
obok Playa Chica
Jak to zwykle bywa, najciemniej było pod latarnia. Pewnego wieczoru podczas spaceru w okolicach portu naszego miasteczka Puerto del Carmen, odkryliśmy niewielką plażę, o tej porze już pustą. Idealnie czysta woda, skały, a także naturalne „mola” ją osłaniające dawały jasne sygnały. O plaży tej jednak najpierw zapomnieliśmy, gdyż mimo wszystko wyglądała raczej niepozornie. Aż do nieudanego wypadu na wspomniana wyżej Playa Flamingo. Po tej porażce nie wiedzieliśmy, co robić i wtedy ktoś (mam nadzieje, ze ja, ale pewnie Philipp) wpadł na pomysł, żeby przetestować to miejsce. Wjechaliśmy na parking, a tam…
obok Playa Chica
co najmniej 5 samochodów szkół nurkowania, około 15 osób, które właśnie wbijało się w pianki albo z nich wydostawało i leżący wszędzie sprzęt, a także niezliczona ilość osób z maską i rurką. Taaak, Playa Chica to zdecydowanie raj dla nurków. 

Playa Chica
Czarno-niebieskie ryby, święcące jak w ultrafiolecie, neonowe zielone, żółte, czerwone i tęczowe. Do tego cale chmary białych i czarno-białych, małych i dużych. I chociaż im dalej na szerokie wody tym lepiej (widoczność niesamowicie dobra, nieważne na jakiej głębokości), ja raczej trzymałam się na tych płytszych wodach, za to Philipp śledził nurków – oni kilka (naście?) metrów pod woda, on nad nimi. 

obok Playa Chica
Do tego, i teraz proszę wstrzymać oddech: Playa Chica posiada ratowników, wypożyczalnię sprzętu i szkołę nurkowania w jednym, TOALETY i prysznic. Nic, tylko rozbijać namiot i zostać tam na zawsze! Zdecydowanie mój hit.
To tyle na dzisiaj, ale do tematu plaż jeszcze wrócę. Może nie do białych, prawie rajskich, ale… a zresztą, zobaczycie sami! 
Playa Chica

Przeczytaj również

52 komentarze:

  1. piękna relacja Kasiu wstrzymuję oddech i czekam
    przypomniałaś mi moje nurkowanie z moimi córkami na Hawajach 2 lata temu gdzie 'goniliśmy' żółwie morskie .. to było coś pośredniego między rurką a głębokim nurkowaniem nazywa sie snorkling .. butle z powietrzem są na powierzchni na tratwie a nurkuję się z długim przewodem połączonym z butlą na górze .. można zejść na 10 metrów tak myślę głębiej bałem się o córki młodszą rozbolały uszy ale starsza była jak syrenka i pływała z żółwiami no i te ryby wszędzie ..
    słonecznie pozdrawiam :^) i gratuluję wspaniałej podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie Piotrze! O prosze, o tym nie slyszalam, niezly pomysl. Zolwie na Hawajach, to brzmi jak muzyka :) A 10 metrow to nie byle co, niezle. Pozdrawiam i dziekuje :)

      Usuń
  2. to już z powrotem?
    czekam z niecierpliwością na cd ;)
    P.S. A w Egipcie i Chorwacji i bez sprzętu podwodny świat widać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ze sprzętem ciekawiej i głębiej :)

      Usuń
    2. Jo, tak, tylko tydzien bylismy. CD bedzie oczywiscie. A co do ostatniego, podpinam sie pod Pawla. Na Lanzarote tez widac, ale dopiero jak zanurze sie calkowicie, jestem w innym swiecie, a bez maski szczypie w oczy ;)))

      Usuń
  3. Nurkowanie- ciekawe doświadczenie;) Zazdroszczę! Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprobuj sama przy najblizszym pobycie nad morzem, taka rurka i maska kosztuja grosze! Rowniez zycze milego dnia :)

      Usuń
  4. Fajna relacja Kasiu :)
    A nurkowanie gorąco polecam, w razie pytań służę pomocą :)

    Paweł (Rescue Diver)

    ps.
    Ja ostatnio pisałem o Kubie i cudownych kubańskich plażach m.in. na Cayo Blanco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nurkowanie stoi na liscie, czekam tylko na wygrana w totka ;) Te ceny mnie jednak odstraszaja...

      Usuń
    2. Sprzet zawsze mozesz wypozyczyc w bazie nurkowej, nie musisz od razu kupowac.

      Usuń
    3. To fakt, ale odstraszaja mnie ceny kursow i pojedynczych zejsc.

      Usuń
    4. Aaaale jako, ze mam na pokladzie eksperta, to wykorzystam na przyszlosc: gdzie najlepiej zrobic kurs? I na co trzeba uwazac? A moze napiszesz cos o tym u siebie na blogu? Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Oj, normalnie namówiłaś mnie na nurkowanie mimo zniechęcającego wiatru. No i już wiem, gdzie celować bez zbędnego stracenia czasu.
    Buziaki, dobra kobieto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie wiem, czy Ty sie ze mnie nabijasz? Jeszcze wyciagniesz ten wpis, jak sie na Lanzarote bedziesz wybierac!

      Usuń
    2. Nie będę się wybierać,do bo lądowanie z TAKIM ciśnieniem w uszach i wiatr to nie dla mnie. Chyba, że mnie pokusie ponurkować, wtedy zamęczę Cię mailami. Póki co mam dzieci i wolę miejsca bardziej atrakcyjne małoletnio

      Usuń
    3. Nie rozumiem pierwszego, ogolnie masz problemy przy ladowaniu czy jak? Co do wiatru, gdybym wiedziala, ze bedzie az tak, to tez bym to trzy razy przemyslala. Wyczytalam, ze w czerwcu wlasnie niesamowite wiatry wieja... Jak cos to mecz i baw sie dobrze z maloletnimi :)

      Usuń
  6. Szkoda, że nie ma nic z tego podwodnego świata!
    Jak ja byłam na Lanza w marcu to tak nie wiało (chociaż wiało!), ale w okolicach wakacji jest podobno najgorzej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma, bo aparatu tez nie bylo. Myslalam intensywnie, zeby jakis kupic, ale wszystkie mialy bardzo slabe recenzje i w koncu odpuscilam. Mam nadzieje, ze opis zacheca do zobaczenia na wlasne oczy.

      A co do wiatru, czerwiec to niby miesiac huraganowy. My mielismy wiatr miedzy 30 i 50 km/h, co mnie czasem do szalenstwa doprowadzalo.

      Usuń
  7. Jako że nasze plany Włoskie poszły w ... nooo ten teges, spadasz mi właściwie z nieba. Plan jest następujący. Lądujemy w GDA, zdajemy dziecięcia babci i hulaj dusza dwa tygodnie. Pytanie gdzie. A że Gdańsk niezbyt wiele ma do zaoferowania pod względem czarterów, powstaje problem. Okazuje się że albo już byliśmy, albo wcale nie zamierzamy tam być. A Lanzarote jak się okazuje byłoby świetne. Byleby ominąć betonowe plaże i emerytowane niemki z gwizdającym biustem :))

    Co do samego snurkowania - moje pierwsze doświadczania były niezbyt zachęcające do kontynuowania. Wywieźli nas na płycizny morza czerwonego i jalla jalla se pływaj. Maska przeciekała, od spodu rafy i strach pocięcia się plus jeszcze myśl jak dobrze rekinom w takiej ciepłej wodzie:))) Przy kolejnych wyjazdach było znacznie lepiej ale do takiego prawdziwego nurkowania z butlą się nie piszę!

    Foty bomba!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo prosze, jak trafilam :D
      Tylko jesli moge cos polecic, zabukujcie sobie cos na tydzien na Lanzarote i drugi tydzien na Fuercie (przeplyniecie promem). No i oczywiscie, jesli wiatr Wam nie przeszkadza ;) A Niemek gwizdajacych tylko troche uswiadczysz, za to zastepy Brytyjek.
      A co do jalla jalla w Morzu Czerwonym, to ja chce!! Z ciepla woda, rafa i rekinami :P
      Aaaale moge Cie pocieszyc, na Lanzarote woda bedzie zimna.

      Usuń
  8. Obłędnie intensywnie kolorowe te Twoje zdjęcia! Ale wiesz, teraz to już takiego smaka narobiłaś nam tym światem podwodnym, że chyba będziemy musieli Cię "przymusić" do kupienia aparatu do zdjęć w trakcie nurkowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Lanzarote taka intensywna byla! Oj, teraz zaluje strasznie, ze zadnego nie kupilam. Nie znalazlam po prostu nic, co by mnie przekonalo i szczerze mowiac, nie wiedzialam, jak to na Lanzarote wyglada, czy taki aparat w ogole sie oplaci. Oplacilby sie...

      Usuń
  9. playa chica y playa Papagayo to moi faworyci ;)
    moj maz marzy o masce do nurkowania, a ja sama troche boje sie wody i tych farfoclow tam plywajacych, ale w takim czystym morzu jak na Minorce czy Malcie czy Lanzarote chyba bym sie odwazyla ;)

    ale tylko z chinska maska, z butla to chyba bym dostala ataku paniki :)

    piekne plaze ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, moi tez! Justa, ale te maski przeciez nie sa drogie? Niech kupuje, bedziecie zachwyceni! Na Lanzarote nie bylo zadnych farfocli, ale naprawde nie znajdziesz w okolicy Barcelony zadnej plazy z czysta woda? Nie wieeerze ;)

      Usuń
  10. No, no widoczki niezłe, na to co tam pod wodą też chętnie bym popatrzyła :) Kup taki pokrowiec na aparat do fotografowania pod wodą. Ja sama nie nurkuję, więc pozostaje mi tylko podziwianie na zdjęciach :) Liczę na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa dwa, ktorym moglabym zaufac. Pierwszy kosztuje 1000 euro, drugi 1500 ;)) Te, ktorym za nic bym nie zaufala kosztuja 200 euro, ale wtedy bardziej oplaca sie prosty kompakt do podwodnych zdjec. No nic, bede myslec, ale nastepna okazja dopiero w sierpniu w Andaluzji, niestety nie jest az tak spektakularnie, zeby aparat kupowac. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Kurczę no, szkoda, że nie ma podwodnych zdjęć. Chciałam Ci właśnie wspomnieć o kupnie wodoszczelnej obudowy na aparat, ale widzę, że kiosc mnie uprzedziła:).Może jak się bardziej zakochasz w podwodnym świecie to zainwestujesz w sprzęt:).Ale powiem Ci, że najzwyklejszy aparat do podwodnych zdjęć też daje radę.Zdjęcia nr 7 i 8 są obłędne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no szkoda, nie wiedzialam cholerka, ze bedzie, co fotografowac. Bankowo zainwestuje w aparat kompaktowy do podwodnych zdjec, nie bede sie bawic w obudowy, bo to o wiele za drogie.
      7 i 8 to dlugasna plaza, przy ktorej ciagnie sie taka zakupowo-zabawowa promenada. Do nurkowania niekoniecznie, ale faktycznie fotogeniczna :))

      Usuń
  12. Ja też czekałam aż zobaczę na końcu podwodne zdjęcia, ale to co zobaczyłam i tak mnie w pełni usatysfakcjonowało. Przepiękne zdjęcia i relacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyzby moj tytul cos sugerowal? ;) Troche zawalilam sprawe, nie wiedzialam do konca, czy sie podwodny aparat przyda, no i jaki wybrac. W przyszlosci sie poprawie :)

      Usuń
  13. piękna relacja z raju na ziemi :)
    nie wiem, co piękniejsze, kolor wody, czy morza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze kolor wody w morzu? :PP A jesli jednak o niebo Ci chodzilo, to wybieram morze :)

      Usuń
  14. Alez pieknie! Zdecydowanie mamy wspolny ulubiony kolor:) nigdy jeszcze nie nurkowalam, po przeczytaniu Twojego postu, nabralam checi na poznanie podwodnego swiata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jedyny i najpiekniejszy! :)
      Ciesze sie, mialam nadzieje, ze kogos przekonam ;) Zwlaszcza, ze naklady sa zadne, a niesamowite widoki

      Usuń
  15. Cieszę się, że w końcu powstał ten post, bo narobiłaś ochoty na FB :) A teraz, narobiłaś ochoty na nurkowanie :) Mam nadzieję, że nasze wakacyjne plany wypadu na Florydę dojdą do skutku i może tam spróbujemy ponurkować? :) Swoją drogą- zwiedzanie plaż, calkiem ciekawy pomysł na wypoczynek ;) Aha, a zdjęcia są przepiękne i pobudzają wyobraźnię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, zwiedzanie plaz, no jakos tak wyszlo :D Ale orawda jest, ze zwiedzilismy calutka wyspe, wzdluz i wszerz, a posty na ten temat jeszcze beda :))
      A Ty wpisz prosze w google w obrazkach "snorkeling Florida" i powiedz mi wtedy, czy trzeba sie jeszcze zastanawiac?
      Dzieki za komplement, pozdrawiam!

      Usuń
  16. Hmmmm...Lanzarote !
    Muszę tam pojechac , z twoich zdjęc wynika że naprawdę piękne miejsce .

    OdpowiedzUsuń
  17. Co prawda na Lanzarotte jeszcze nie bylam, ale widze duze podobienstwo do Teneryfy, gdzie bylismy rok temu. Zdecydowanie miejsce godne odwiedzenia, takze Lanzarotte jest u nas w kolejce na liscie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Teneryfie nie bylam, wiec musze wierzyc na slowo :)) A co do Lanzarote, bedzie jeszcze kilka wpisow, wiec bedziesz mogla jeszcze dokladniejszy obraz zyskac. W sumie polecam kazdemu, tylko ten paskudny wiatr, mielismy chyba wajatkowego pecha

      Usuń
  18. Podwodny świat musi być niezwykły, tyle że dla mnie nurkowanie to coś strasznego. Nasila się moja klaustrofobia i już nie myślę o kolorowych, podwodnych podbojach, ale o czarnej otchłani duszności;)Już sama nie wiem co gorsze, śmierć pod wodą czy silny wiatr na powierzchni;) A widoki anielskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, co za paskudztwo. I nawet pod woda jest tak zle? No nic, jak sie teraz nasila, to moze sie tez odsili, zycze Ci tego!
      A smierc pod woda jest lepsza niz wiatr na powierzchni ;) Zwlaszcza jesli jednak sie nie umrze :PP

      Usuń
    2. Każdy ma swojego świra, ja też;)Ale nurkowanie mnie przeraża, choć chciałabym to wszystko zobaczyć:)

      Usuń
    3. Hmmm i co ja tu moge, Moze sprobuj kiedys? A nuz nie bedzie tak zle? Tzn. w ogole zle nie bedzie?

      Usuń
  19. Super!!! Nurkowanie z rurką to jest to :-D zupełnie zmienia podejście do 'plażowania', chociaż książka, kapelusz i zimny drink to też opcja, którą lubię, a w szczególności na malo zaludnionych (dzieciakami) plażach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, plazowanie kochalam od zawsze, ale odkad odkrylam rurke, wszystko nabralo nowego wymiaru i nic juz nie jest takie jak wczesniej :D

      Usuń
  20. Och zazdroszczę! Moim największym marzeniem jeśli chodzi o wyspy jest jednak Fuertaventura ale Lanzarote też bym nie pogardziła (: Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuerta byla tak blisko, ale jednak nie wybralismy sie... Prom jest dosyc drogi, a i tak mielismy pelen program u nas. Moze kiedys :) Dzieki!!

      Usuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!