Śnieg w październiku?!?!

poniedziałek, października 14, 2013 Kasia na Rozdrożach 47 Comments


Uff, to był intensywny weekend. Już tydzień go poprzedzający był szalony, ale dopiero weekend wykończył mnie na amen ;) A wszystko za sprawą Agnieszki z Fotograficznej Krainy Marzeń, która przyjechała do mnie prosto z Holandii (no prawie prosto, bo po drodze zrobiła sobie jeszcze prawdziwy roadtrip po Niemczech, a także lepiła pierogi i piekła ciasta dla mnie ;)). W piątek koło 14 w końcu dotarła i się zaczęło! Zgodnie z umową czekały już dwa rodzaje Flammkuchen, to oryginalne z boczkiem i cebulą oraz drugie, z gruszkami i gorgonzolą. Były jak zwykle pyszne i co najważniejsze, smakowały również Agnieszce. Po posiłku wybrałyśmy się w „plener fotograficzny” do Konstanz i aż mnie zatkało, gdy na wyświetlaczu pojawiły się dwa słówka: „Brak karty”. Przydarzyło mi się to po raz pierwszy, na szczęście  w miejscu, które znam i do którego w każdej chwili mogę wrócić, inaczej byłabym niepocieszona. Po kilkugodzinnym spacerze i moim „przyglądaniu się jak Aga robi zdjęcia” przyszedł czas na relaks w basenach termalnych. Zwłaszcza ten zewnętrzny, gorący, z parującą woda oświetlaną na różne kolory, z mroźnym powietrzem i widokiem na nocne Bodeńskie był naszym faworytem. Koło 22, wymoczone i szczęśliwe, udałyśmy się na tradycyjna niemiecką golonkę i białą kiełbasę, a także świeże piwo, do lokalnego browaru, który za każdym razem zachwyca. 

Kolejny dzień upłynął pod znakiem sportu i… śniegu! I to takiego po kolana! Jeszcze przed przyjazdem Agnieszki ustaliłyśmy, że idziemy wędrować w góry. Liczyłam na piękną, złotą jesień, w końcu dwa tygodnie temu Alpy były jeszcze zieloniutkie, a śnieg zdobił tylko wierzchołki 3-tysięczników. Nie mogłam przewidzieć, iż w czwartek zacznie sypać… już na 800 metrach! Dlatego zaplanowałam początek naszej wyprawy na Davos, będące najwyżej położonym miastem w Alpach, bo na 1560 metrach. Wyobrażacie, co się tam działo? Śnieg prawie po kolana! Próbowałyśmy zdobyć Pischę, jedną z tamtejszych gór, ale w pewnym momencie musiałyśmy skapitulować. Zbyt strome podejście, zbyt dużo śniegu i zbierające się nagle chmury zmusiły nas do odwrotu. Ale co się powywracałyśmy w głębokim śniegu to nasze! 

Po powrocie ukoronowałyśmy dzień własnoręcznie przygotowanym sushi, a już w niedziele opuścił mnie mój gość, bu! Zostały za to przepyszne pierogi z kapustą i grzybami, jabłecznik z kruszonką i pianką, ciasto czekoladowe (którego już nie ma), holenderskie sery i wafle (rany, rozpływają się w ustach, sery i wafle)… ok., idę wstawiać wodę na pierogi! A Was zostawiam ze zdjęciami z sobotniej wyprawy. Starałam się uzyskać przeróżne efekty, przerabiając je, dlatego od razu mowię: a) nie miały być naturalne, b) nie tworzą jednolitej serii.
PS. Już w czwartek będziecie mieli okazje poznać kawałek Agnieszki Holandii!














Przeczytaj również

47 komentarzy:

  1. Stanowczo protestuję, żadnego śniegu!!! :)) Tyle dobrego żarła to się nie dziwię wcale że wesoło było i energia "w nogach" na brodzenie w śniegu. Ja póki co kalosze... brrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas jeszcze prawie calkiem zielono, zreszta tu nad Bodenskie snieg zaglada niezbyt czesto. Na szczescie mam gory niedaleko ;)
      Kaloszy jeszcze nie potrzebuje, w miare suchawo, odpukac

      Usuń
  2. Nie dość, że narobiłaś mi smaka na pierogi, to jeszcze na Flammkuchen...W środę przylatuje do mnie żona kuzyna, Szwajcarka, heh, spróbuję ją zagonić do zrobienia go :P Golonka i biała kiełbasa? Auć! przez tydzień bym się ruszyć z kanapy nie mogła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam :( Ale Flammkuchen sama mozesz zrobic i to raz-dwa, u masz przepis: http://www.kasianarozdrozach.com/2012/11/kasia-w-kuchni-czyli-flammkuchen.html
      Oj my sie w piatek tez juz niezbyt ruszalysmy, za to mialysmy sily na sobote ;)

      Usuń
  3. U mnie też dzisiaj zimno, tylko +28 stopni i woda w basenie też nie zachęca do pływania :(
    Ale za to mam teraz dłuuuugi weekend - bo do pracy dopiero za tydzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten pierwszy swiat i jego problemy ;)
      Odpoczywaj!

      Usuń
    2. Właśnie się zabieram za robienie obiadku :)
      Dziś będą T-bone steki z mięsa American Black Angus z sosem gorgonzola i zielonym pieprzem :D

      Usuń
  4. wow! jak tam pięknie!
    choć zdjęcia troszkę podkręcone, to pewnie i bez tego jest tam cudownie :) nic tylko chodzić i wdychać świeże powietrze! :)
    co do jedzenia, też miałam teraz taki weekend, bo zjechali znajomi - ruszać się nie można, ale za to niebo w gębie! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No podkrecone specjalnie, ale oczywiscie, ze pieknie i bez tego :)
      Masz racje, powietrze bylo cudne!
      Goscie sa fajni ;)

      Usuń
  5. boszzzz, jak ja wam zazdraszczam jedzenia, widoków, nieprzewidywalności i spotkania przede wszystkim. najpierw magda, teraz aga - szalejecie :) okazuje się, że łatwiej się spotkać mieszkając w innych krajach niż siedząc na miejscu w pl
    kto następny na liście gości?
    buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A taka Lucy sie zapowiedziala, z pasztetem i pierogami ;)

      Usuń
    2. Lucy to se może pogadać, popisać i ewentualnie długotrwale zachorować, inaczej tyłka dalej niż 300 km nie ruszy. Ps. Zapomniałaś, że Lucy jeszcze o wodzie ognistej wspominała

      Usuń
    3. Hmmm, to moze niech Lucy wygra w totka i wtedy wpadnie?
      No woda ognista koniecznie! (Jesli chcesz mnie ubic ;))

      Usuń
  6. To niezłe zdziwko z tym śniegiem. I widzę, że na prawdę gonisz gości do kuchni, a ja liczyłam, ze to żarty:) Ale terminarz weekendowy miałyście wypełniony po brzegi. A te termy to jak wisienka na torcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no jakie zarty, Aga sama chciala, zebysmy robily sushi :))))
      Z tym sniegiem, seerio, zatkalo mnie.
      Co do term - rany, jaki relaks! Uwielbiam to!

      Usuń
  7. No widzę, że Was tak nieżle zasypało, dobrze, że tylko w górach jak na razie :) A ja w niedzielę siedziałam w Krakowie, delektując się przepiękną słoneczną jesienią i towarzystwem naszych blogowych koleżanek :) Magda i Żaneta to fajowe dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bajecznie. Muszę powiedzieć, że w ub roku i u w PL się zdarzyło że w październiku sypnęło śniegiem i to tak na poważnie.
    :)) psikus taki pogodowy, ale nie było nam do śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wyobrazam sobie, tu jest to raczej normalne (w wyzszych partiach oczywiscie), ale tez bylam zaskoczona, bo wlasciwie zaplanowalam wedrowke, a nie sniezne zabawy ;)

      Usuń
  9. Kaśku dobrze, że jestem najedzona, bo tak kusisz tym jedzonkiem...! Ten śnieg to raczej mnie przeraził, ale zdjęcia bajeczne. No i samo spotkanie też godne pozazdroszczenia! :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, od razu przerazil, ja sie cieszylam jak szalona ;)
      A jedzonkiem to sama siebie kusze, pierogi sie skonczyly, buuuu
      A spotkanie bylo naprawde swietne!

      Usuń
  10. Nie jestem fanką zimy... Nie jestem? Na pewno?
    Jak patrzę na te zdjęcia, to mam wątpliwości, bo to tak piękne, że aż w głowę się pukam, że to październik ;D
    Jestem skłonna zamienić jesień na zimę - przez CIEBIE!

    P. S. Sushi wyślij jednodniowym kurierem!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja chce snieg!! najlepiej po pachy zeby sie w nim wyturlac !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj my sie tez wyturlalysmy, kilka razy ladowalysmy w sniegu :))

      Usuń
  12. Ja wszystko potwierdzam! Flammkuchen było boskie, najbardziej to tradycyjne z boczkiem przypadło mi do gustu, ale gorgonzola z gruszką bardzo fantazyjna i zmysłowa w smaku, pozostanie też w pamięci :) Pierwszy raz z prawdziwym sushi, och pyychotka :)
    No i góry, góry, góry!!!!!! Wiesz,że za tą wycieczkę to Cię uwielbiam!!! Góry w śniegu - było bajecznie!
    Aaaa bym zapomniała! Przecież piłam też najlepsze piwo na świecie! Nic nie przebije smaku świeżego piwa!
    Ja chcę więcej piwa, golonki, sushi i gór w śniegu!!!
    Dzięki kochana za spotkanie! I do następnego,może gdzieś na polu tulipanów :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dzieki za potwierdzenie :))
      Rany, bylo naprawde swietnie :)) Do nastepnego!!!
      PS. Pierogow juz nie ma ;)

      Usuń
  13. Piękna zima w Szwajcarii. Mam nadzieję, że w Polsce też taka będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieje, ze ona do mnie, w nizsze partie tez dojdzie... Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Ale pięknie! dawno nie widziałam tyle pięknego śniegu i szczerze mi się zatęskniło! Cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uwielbiam snieg :) I bylam strasznie zaskoczona, bo nawet sie go nie spodziewalam :)

      Usuń
  15. Ach, mieć taki dzień! :) Kocham takie widoki, kocham zmęczenie po górach. Twój wpis przywołał wiele wspaniałych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet dwa takie dni, niezapomniane :)
      Ciesze sie, ze pomoglam przywolac wpsomnienia :)

      Usuń
  16. ten śnieg to chyba dla nas był przeznaczony, bo to moja córa co dzień o niego pyta ;), tylko coś za duży rozrzut chmury miały ;)
    fajne takie spotkania ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne te zdjęcia, wyglądają jak materiał na pocztówkę :) fajnie, że spotkanie było owocne we wrażenia i smaki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękne widoki, taką zimę lubię! Szkoda, że teleportacja nie jest możliwa, bo chętnie bym się przeniosła teraz w te góry ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyznaję, wpadłam do Ciebie dzisiaj i szybko stąd spadam... nie lubię śniegu :( a w październiku nie lubię śniegu podwójnie!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!