Ciekawostki o Szwajcarii. Nowe!

sobota, listopada 09, 2013 Kasia na Rozdrożach 31 Comments


"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. " Mark Twain

Czytaliście to? A to? Jeśli nie, przeczytajcie, a potem zabierzcie się za 10 kolejnych rzeczy, ktorych nie wiecie o Szwajcarii:

1. Kobiety w Szwajcarii otrzymały prawa wyborcze w 1971 roku, w kantonie Apenzell Inerhoden jeszcze później, bo w 1990.

2. Pamietacie, jak pisałam o bunkrach? Szwajcaria może schronić dokładnie 114% swoich obywateli ;)

3. Zastanawialiście się kiedyś, "gdzie kończy się deszcz"? Szwajcaria to mistrz zmian klimatycznych, zwłaszcza jesienią. Wyjeżdżając znad Bodenskiego (wysokość około 400-500 m n.p.m.), opuszczamy obszar mgły gestej jak masło, żeby po kilku kilometrach na południe przywitać słońce. Jadąc dalej, powiedzmy na 700 metrach nagle wita nas deszcz, który z każdą minutą jazdy coraz bardziej przypomina śnieg. Na 850 widzimy już śnieżną kołderkę, na 1200 nie możemy jechać dalej ze względu na śnieżycę, a na 1600 metrach drogi są już zasypane i zupełnie nieprzejezdne (i to w październiku). Fajnie, prawda? 

4. Godzina nauki (czy raczej 45 minut) z instruktorem jazdy kosztuje prawie 100 franciszków, co w przeliczeniu wynosi dumne 340 zlociszy. Na szczęście wystarczy zdać egzamin teoretyczny i można uczyć się bez instruktora. Jedyne warunki: auto musi mieć hamulec ręczny w centralnym miejscu (a nie jak np. Mercedes z boku), doświadczony kierowca, który MUSI być z nami w samochodzie, powinien mieć więcej niż 23 lata i posiadać prawo jazdy dłużej niż 5 lat. Voila!

5. Co ciekawe, taki uczeń może nawet wyjechać na autostradę, oczywiście, jesli czuje się już na siłach. I myli się ktoś, jeśli zakrzyknie, że pewnie wypadków od tego zatrzęsienie. Nasuwa się więc jedno: można? Można!

6. W okresie zimowym (od poczatku listopada) prawie na każdym rogu stoją niewielkie budki, a raczej stoliki z kolorową markizą i ogromnymi patelniami. Przy nich można kupić uprażone na naszych oczach kasztany. Jeśli nie macie jednak takiej budki w pobliżu, kupcie po prostu kilka kasztanów, natnijcie je krzyżkiem i wrzuccie na około pół godziny do nagrzanego na 200 stopni piekarnika. Nie zapomnijcie obrócić ich mniej więcej po 20 minutach. 

7. Niemcy nie znoszą szwajcarskiego dialektu. Te wszystkie khhhh, brzmiące jakby coś utknęło im w gardle i interesująca intonacja potrafią doprowadzić sasiadów z Północy do wrzenia. W tym przodują zwłaszcza szwajcarscy komentatorzy sportowi...

8. Komentatorzy sportowi ZAWSZE mówią dialektem. Niby niemiecki, czyli Hochdeutsch, jest językiem urzedowym, ale nie uświadczy się go raczej w urzędach, na zajęciach czy u lekarza. Może się zdarzyćże chociaż niemiecki macie opanowany do perfekcji, polegniecie na szwajcarskim. W większości przypadków jednak Twój rozmówca się dopasuje i przejdzie na Hochdeutsch. Chyba, że będzie to akurat niemiła pani z urzedu, no ale nigdzie nie ma letko ;) (Dotyczy oczywiście tylko niemieckojęzycznej części Szwajcarii).

9. W niedziele sklepy są zamkniete. Wieczorami też. Czasem już w południe. Stacje benzynowe zamykają o 23, czasem o 22. Makczikeny od Ronalda dostać możecie najwyżej do 24. W piątki i soboty do 1. Ale to i tak wszystko nieważne, bo i tak większość mieszkanców ma za daleko do jakiegokolwiek sklepu i zakupy robi raz w tygodniu (oczywiście w krajach ościennych, bo taniej). Zapomnijcie więc o wyskoczeniu po piwo i chipsy o północy.

10. Lekarze, pielegniarze, ratownicy nocą bardzo często pracują "na wezwanie". Oznacza to, że mają dyżur, ale nie muszą być w szpitalu, dlatego wielu z nich spędza tę noc na imprezach... Jesli już chcecie zrobić sobie kuku w Szwajcarii, postarajcie, żeby było to za dnia ;) (Ale najlepiej nie róbcie sobie kuku wcale.)


PS. Pierwsza część ubarwiona była kwiatami, druga motylami, trzecią wydam pod patronatem jesieni. Enjoy!


















Przeczytaj również

31 komentarzy:

  1. Genialne te foty ze słupami i drutami energetycznymi. Nie wiedziałam, że w Szwajcarii macie prąd...
    ;D
    Naprawdę piękne, industrialne i romantyczne jednocześnie.

    A ja trzymam kciuki za teorię :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mamy tyle rowerzystow, bo oni pedaluja i pedaluja, zeby ten prad do drutow napedzic. O!
      A zdjecia z zalozenia wlasnie takie mialy byc! ;)
      Trzym te kciuki, ale chyba bardziej za praktyke ;)

      Usuń
  2. Całkiem ciekawe te ciekawostki :) I fotki super! Pozdrawiam weekendowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię pieczone kasztany :)
    Część z tych ciekawostek już znałam, ale i tak miło było poznać te jeszcze niesłyszane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez je lubie, kojarza mi sie z nadchodzaca zima :)

      Usuń
    2. A ja miałam okazje spróbować, bo nigdy nie jadłam, i nie spróbowałam. I teraz żałuję :(

      Usuń
  4. To filetowe na pierwszych 2 zdjeciach to co jest, bo mi sie bardzo podoba.
    U nas w niedziele jest otwarte jedno centrum handlowe nazywa sie Fox Town, mozna tam robic zakupy od 11 do 19 ale nie ma tam supermarketu. Od lat toczy sie walka o to zeby to w niedziele zamknac ale wlasciciel zapowiedzial, ze jesli nie bedzie mogl handlowac w niedziele to wyniesie sie do Wloch.
    Ja bym dodala, ze wieksze sklepy np. Ikea maja godziny otwarcia letnie i zimowe. Prawo jazdy mozna zrobic samochodem z automatyczna skrzynia biegow i potem dostaje sie dokument, ktory uprawnia tylko do prowadzenia takich aut.
    Z naglymi przypadkami wymagajacymi interwencji lekarza jeszcze nie mialam do czynienia ale zdazylo mi sie kiedys wieczorem dzwonic do weterynarza dyzurujacego z pytaniem to nic sie nie dowiedzialam, bo sobie zazyczono za to 60 frankow. tylko za telefoniczna porade nie wizyte. Na szczescie wloski weterynarz nie mial takich wymagan i powiedzial co i jak przez telefon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, wielkie dzieki za uzupelnienie wiadomosci :) To fioletowe to jest kalikarpa, nie widzialas nigdzie u Was? Co do automatycznego prawka, fakt, tez mozna, tylko, ze troche to wtedy ogranicza. Oni w ogole maja tysiace ograniczen i podkategorii, tu jest cala lista: http://www.maeni.ch/Fahrschule/Auto/Code.html (jesli czytasz po niemiecku, ale po wlosku na pewno tez cos znajdziesz).
      Co do weterynarza, to nasz lokalny uratowal honor, bo pomogl bez problemu przez telefon i potem jeszcze kilka razy tez sie wykazal.
      Sklepu prawie ze zazdroszcze, ale jesli bez supermarketu to tez tak sobie ;)

      Usuń
  5. Bardzo zdziwił mnie system szkolenia kierowców. Ciekawe, jakby się to sprawdziło w Polsce. A kalikapra jest prześliczna, już zachwycałam się nią, gdy zamieściłaś ją na FB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojecia, jakby to sie sprawdzilo, chyba balabym sie to sprawdzic ;)
      Piekna, prawda? Wyglada jak fioletowe perly, a kwitnie na rozowo.

      Usuń
    2. Padłam! Cztery lata temu zdałam "prafko" i do dziś traumatycznie wspominam zarówno egzamin, jak i samą naukę. Myślę, że gdybym miała możliwość uczyć się sama, jeszcze teraz jeździłabym po polnych drogach 20km/h. Bardzo ciekawe!

      Usuń
    3. A moze wlasnie podeszlabys do tego bez stresu i bylo by milo i nietraumatycznie? ;)

      Usuń
    4. W Belgii jest podobnie, rodzice moga instruowac dzieciaki i uczyc je jezdzic, pod warunkiem, ze najpierw zda sie egzamin z teorii. A to co podobalo mi sie najbardziej to to, ze jako "instruktor" mojego syna, moglam uczestniczyc w jego egzaminie jako obserwator. Egzamin mozna zdawac w aucie, w ktorym sie pobieralo nauki, wiec albo w aucie rodzicow albo w aucie ze szkoly nauki jazdy. Egzamin jak to egzamin jest stresujacy na swoj sposob, ale za to totalnie transparentny. Po egzaminie dostaje sie protokol z egzaminu, gdzie opisane sa kolejne punkty, ktore byly oceniane na egzaminie i za kazdy jest tam jakis stopien i uzasadnienie.
      A tak poza tym ciekawy blog, bede zagladac ;))
      Pozdrawiam z Belgii!

      Usuń
  6. Mark Twain, to jeden z ulubionych pisarzy, nie może być inaczej. Uwielbiam jego dzieła od maleńkości.
    Tak sobie tu podczytuje u Ciebie i już wiem na pewno że obraz Szwajcarii uległ zmianie, dotąd trochę monotonna i wręcz nudna, teraz mam zupełnie odmienny obraz. Aż się chce tam być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie i... ciesze sie :)
      O Szwajcarii mozna duzo powiedziec, ale nie to, ze jest nudna. Chociaz moze w pierwszej chwili sprawia takie wrazenie?

      Usuń
  7. ostatnie 2 zdjecia - magiczne!
    no to nic tylko jechac do ciebie jak bedzie jakis wybuch ;) skoro tak wiele tych schronow macie ... :))
    nie moge sie nadziwic temu zwyczajowi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, tez je lubie ;)

      Chodz, chodz, tylko musialabys wyjechac przed wybuchem, zebysmy zdazyly sie schowac :)

      Usuń
  8. W USA sytuacja z prawem jazdy wygląda bardzo podobnie :) zdaje się egzamin teoretyczny i albo od razu przechodzi się do praktycznego (który trwa jakieś 10 minut), albo dostaje się roczny "permit" na jazdę w towarzystwie dorosłej osoby posiadającej prawo jazdy. W ciągu tego oku trzeba podejść do egzaminu praktycznego albo zaczynać procedurę od nowa. Ciekawe gdzie jeszcze na świecie ludzie postanowili sobie tak ułatwić życie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O prosze. Ale jesli po 10 minutach mozesz robic praktyczny, znaczy to, ze jezdzilas juz przed zrobieniem teoretycznego? Hahha, dobre ;)
      Tez jestem ciekawa!

      Usuń
  9. Pięknie Ci wyszło to niebo! Druty wymiatają :-) A ja bym chciała aby i u nas były sklepy pozamykane w niedziele. Może wtedy byłby taki ogólnonarodowy relaks;-P

    OdpowiedzUsuń
  10. O godzinach otwarcia sklepow slyszalam, ale i tak najbardziej mnie dziwi fakt, ze Szwajcar z Genewy nie moze porozumiec sie ze Szwajcarem z Zurichu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no taki los. Jednak wielu Szwajcarow uczy sie przynajmniej drugiego jezyka obowiazujacego w kraju

      Usuń
  11. ależ piękne niebo ... a ksztany są wspaniałe i cudowne na zimową porę bo gorące .. pamiętam najdałem się ich nawet za dużo :^) spacerując w zimny wieczór nad Limmatem ..
    a z nauką jazdy jest podobnie w Stanach .. moje dwie starsze córki tak właśnie nauczyły się jeżdzić ze mną jak 'instruktorem' (po zdaniu teorii przez internet) .. na początku było 'ciekawie' i zaliczyliśmy kwietnik z moją najstarszą córką .. ale nauczyły się i jeżdzą ( co prawda z automatyczną skrzynią biegów tylko :^) ) .. a ich postrachem na egzaminie było parkowanie równoległe .. oj ćwiczyliśmy chyba setki razy .. i świetnie parkowały . ale pośrednia oblała pierwszy egzamin bo 'przejechała' znak stopu ... .przy następnej próbie .. stałem obok znaku i zamachałem do niej było wesoło :^))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wierze, bo kusza :))
      Co tam kwietnik, jesli prawko zdane :)) Boskie z tym znakiem, chyba porozstawiam swoich ludzi po miescie, np. tam, gdzie ci z prawej maja pierwszenstwo, co jest zuuuupelnie nielogiczne i nikt tego nie przestrzega :D

      Usuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!