Ludzie Zanzibaru

wtorek, października 11, 2016 Kasia na Rozdrożach 11 Comments



http://www.kasianarozdrozach.pl/2016/10/ludzie-zanzibaru.html


Ludzie. Każdy z nich musi mieć co do gara włożyć. Potrzebują dachu nad głową. Potem przychodzi bezpieczeństwo. Poczucie przynależności. Uznanie. I w końcu samorealizacja. Dobrze tym, którzy stoją na czubku tej drabiny, chociaż nie oznacza to wcale, iż są szczęśliwsi od tych z samego dołu. Taki pech, niezaspokojenie tych potrzeb skutkuje nie tyle burczeniem w brzuchu, ale co najmniej bólem serca.



Zanzibar ma sie całkiem dobrze (a nawet wyśmienicie) w porównaniu z resztą Afryki. Piękna wyspa, kto może, pracuje w raczkującej turystyce, uprawia algi czy wypływa w morze. Wszechobecne plaże to ichnie targowisko, miejsce spotkań, zabaw dzieciaków, droga do pracy czy do szkoły. Tam wszystko toczy się wkoło wody. A i tak mało który mieszkaniec nurkował już z rurką czy surfował. To my przylatujemy w środku naszej zimy, zamieniamy puchowe kurty na bikini i kolorowe chusty i wygrzewamy białe schaby na plaży - targowisku, boisku, drodze. I to my chcemy oglądać "śmieszne małpki", głaskać rozgwiazdy, zbierać muszelki, fotografować zachody słońca, bawić się i korzystać z życia. Odpoczywając po całym roku zaspokajania coraz to kolejnych potrzeb, zdobywania samospełnienia, utwierdzania sie o własnej wartości. 

A mimo wszystko tak bardzo się nie różnimy. Bo wszyscy się czasem zakochujemy i czasem odkochujemy. Lubimy ludzi albo uciekamy w samotność. Jesteśmy pomocni czy zawistni i niechętni. Otwarci na świat i wręcz przeciwnie. Mamy swoje problemy i swoje przyzwyczajenia, przekonania i uprzedzenia. 

Różnimy się jednak podejściem do czasu. Europejczycy z mlekiem matki wyssali przekonanie, że czas to pieniądz.  Punktualność jest grzecznością królów. Kto nie szanuje swojego czasu, nie szanuje siebie. Znacie to? 

Zanzibarczycy nie kontrolują czasu. Bo i po co? Gdy jest odpływ, można nurkować. Nadejdzie przypływ, popływamy przy brzegu. Kolacje dostaniesz chwilę po zachodzie słońca. Jeśli jest niegotowa, złap za piwo, zaraz będzie. Rano wypływamy na połów, po południu opalamy łodzie. Rozkłady jazdy są umowne, ale ja mam czas, zaprowadzę cię w odpowiednie miejsce i postoję obok, by sie upewnić, że wsiądziesz. Nic to, że nawet ze sobą nie rozmawiamy. Nic to, że czekam z tobą ponad godzinę, by potem odejść bez słowa. Czas mnie nie kontroluje, a ja wypełniłam swoje zadanie. Pomogłam ci. 

O własnie, pomoc. Kiepskie karty maja ci, którzy wierzą w moc internetu, gpsa, rozkładów. Zasady gry sie zmieniają lub nigdy nie zostały do końca ustalone, i tak naprawdę tylko miejscowi potrafią je zrozumieć. Znacie dziecięca zabawę, w której stoimy tyłem do partnera i pełni ufności rzucamy się w jego ramiona? Zanzibarczyk nas złapie. I odda w kolejne i kolejne ręce, które przekażą nas dalej, tak byśmy dotarli do celu. Dlatego zaufajcie im, oni was złapią.


Przeczytaj również:

























Przeczytaj również

11 komentarzy:

  1. Nie wiem czy kiedyś spełni się moje marzenie dotyczące podróży do Tanzanii lub Kenii.
    W zasadzie już od dziecka o tym marzyłam.
    Ja również wyznaję podobną zasadę co Ty. Ludzie na całym świecie są tacy sami i mają podobne marzenia - z tą tylko różnicą, że my Europejczycy mamy bardziej konsumpcyjny stosunek do życia, a ludzie np. w Afryce potrafią się tym życiem naprawdę cieszyć i celebrować każdy dzień powoli, bez pośpiechu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zycze Ci, zeby sie spelnilo!
      Mi od zawsze marzyla sie "Afryka dzika", Zanzibar wyszedl przypadkiem, ale ciesze sie niesamowicie, to byl wspanialy czas.
      Mysle, ze to ma zwiazek ze wspomniana w tekscie piramida Maslowa, nam juz nie wystarcza zaspokojenie podstawowych podstaw, chcemy wiecej i wiecej.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, piękni ludzi, wspaniałe kolory, rzeczywistość faktycznie nie różni się zbyt wiele od naszej. Od praca, rodzina, dzień jak co dzień. Ale zdjęcia zrobiłaś naprawdę genialne, jestem pod wielkim wrażeniem, mogłabyś album dla Nationala zrobić, serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no wlasnie, na pierwszy rzut oka egzotyka, a tak naaprawde to wszyscy musimy jesc, pracowac, spac ;)
      Twoj komentarz to miod na moje serce, dziekuje pieknie!
      PS. Nie masz jakis chodow u Nationala? ;)

      Usuń
  3. Kasia! Ja tak bardzo tęskniłam za Twoimi zdjęciami! Proszę o więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juhuuuuu! Ciesze sie :) Jutro wybieram sie na sesje, mam nadzieje, ze pogoda nie pokrzyzuje mi planow!

      Usuń
  4. Co za piękni ludzie! Marzę o doświadczeniu takiej prostej, odruchowej dobroci. Bez wyliczania kto ile komu oddał przysług i ile go to kosztowało.
    Czas planować kolejną wyprawę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem daleka od idealizowania, tam pewnie tez sa szuje, ale masz racje, bezinteresownej dobroci doswiadczylysmy kilka razy. I to fajne uczucie, ze mozesz polegac na calkiem obcych ludziach

      Usuń
  5. Oj znam to - czas to pieniądz... zazdroszczę ludziom takiego spokoju, takiego podejścia do życia, bo my teraz żyjemy po amerykańsku. Życie bez kalendarza...to musi być takie fajne. Dlatego kocham Włochów, bo oni żyją bardziej niż inni,korzystają z niego, pracę traktują jako środek do życia i nie obce im jest- piano, piano;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znowu, nie wszyscy sa spokojny, nie wszyscy maja fajne podejscie, ale jednak te zegarki chodza zupelnie inaczej. Ja za to uwielbiam Hiszpanow i ich podejscie do zycia :))
      Pozdrawiam rowniez!

      Usuń
  6. Mało Cię coś Kasiu na blogu. Ale to w sumie tak jak mnie ;)
    Fajnymi zdjeciami ludzi nas uraczyłaś :) Wydają sie być tacy kolorowi i pozytywni :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!